sobota, 5 września 2015

Miniaturka #2 - Zawsze i na zawsze, Twoja Hermiona

  Harry Potter przetarł twarz dłońmi i przymknął oczy. Wokół niego panował gwar, jak to w Norze. George od pogrzebu Freda siedział w swoim pokoju i nigdzie nie wychodził, Ron i Charlie, który dostał urlop aby pochować brata, grali w quidditcha z Ginny i Percym, z którym rodzina się pogodziła. Bill i Fleur pomagali w prowadzeniu domu pani Weasley, podczas gdy pan Weasley pracował. Dostał on bowiem awans i został szefem Departamentu Przestrzegania Prawa Mugoli – ów nowy departament zajmował się czarodziejami, którzy mieszkali wśród mugoli, a było takich coraz więcej.                             
─ Cześć, Harry ─ usłyszał zachrypnięty głos nad uchem. Gwałtownie otworzył oczy i omal nie uderzył w twarz Hermiony, która w ostatniej chwili zrobiła szybki unik. ─ Na Merlina!
─ Och, wybacz, Hermiono ─ mruknął posępnie, uśmiechając się krzywo. ─ Wiesz... cały czas rozmyślam o wojnie i ofiarach...
─ Harry, wojny nie ma od miesiąca ─ wyszeptała, dotykając ramienia przyjaciela. ─ Przestań się zamartwiać. Ty i George zamykacie się w sobie na cztery spusty. A my ─ pociągnęła nosem ─ tego nie chcemy. Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a wy się od nas oddalacie... To smutne, że nie chcecie nas w swoim świecie, Harry. Bardzo smutne.
─ To nie przez ciebie zginęli ─ bąknął, czerwieniejąc na twarzy. Miała rację. Cholera miała rację.
Hermiona westchnęła bardzo ciężko i podeszła do kredensu, z którego wyjęła butelkę soku dyniowego i plik kopert. Gdy mu je podawała, jej ręce drżały.
─ Idź, zamknij się w pokoju i w spokoju to przeczytaj ─ powiedziała cicho. ─ I Harry ─ zawołała za nim, gdy już był u szczytu schodów ─ wróć do nas, prosimy!
Harry usiadł na miękkim łóżku Rona, otworzył buteleczkę z sokiem i rozpieczętował kopertę ze złotą cyferką „1” na przedzie.




Kochany Harry!
Szukamy tych horkruksów, jesteśmy sami w namiocie, Ron odszedł. Kiedy Ciebie nie ma, ja piszę listy; listy, które znajdziecie po mojej śmierci. Coraz bardziej myślę o tym, żeby już dać sobie spokój z Ronem. Że to nie to. A jak Ty uważasz? Zapomniałam, tęsknisz za Ginny. Harry Potterze, jak ja chcę być tą, za którą Ty tęsknisz! Do której chcesz wracać... Ech, moje marzenia... Powinieneś zapomnieć o mnie na zawsze i nie krzywdzić mnie już nigdy... To boli, wiesz? To boli jak widzę Ciebie w uścisku z Ginny. I chociaż to moja najlepsza przyjaciółka, mam ochotę ją zabić. Zabić dla Ciebie, Harry. I ten lis jest krótki, bo pewnie nigdy go nie dostaniesz... No chyba, że jak umrę, Harry, mój kochany Harry, który wracasz właśnie do namiotu... Może to się wypali? Miejmy nadzieję; nie chcę rujnować Ci życia.
Zawsze i na zawsze,
Twoja Hermiona



Harry przełknął ślinę, pociągnął spory łyk z butelki i zatrząsł się lekko. O co chodzi? Co Hermiona wypisuje? Że niby... ona jest w nim zakochana? Myśli kłębiły mu się w głowie jak oszalałe i w tym momencie chciałby mieć myślodsiewnię. Szybko chwycił kopertę z brązową dwójką i rozpieczętował ją, po czym podarł kopertę.




Harry!
Harry, Harry... Bardzo lubię to imię, wiesz? Tak jak Ciebie...
Medalion zniszczony, Ron wrócił, a ja co? Gram obrażoną na niego, szaleńczo zakochaną dziewczynę. Żałosne! Ja jestem żałosna. Znów gdzieś poszliście porozmawiać, zostawiając mnie samą. Może to nawet lepiej? Mogę znów napisać do Ciebie list, którego pewnie nie przeczytasz. Wiedz, że to, co napisałam poprzednio, jest prawdą w stu procentach. Kocham Cię. Trochę się zbieram, pisząc to w tym liście. Bo jak to dotrze do kogoś niepowołanego? Jak ty i Ginny się o tym dowiecie? Odwrócicie się ode mnie, wraz z Ronem i całą resztą Weasleyów. Nie zostanie mi nikt z moich przyjaciół, bo zakochałam się w Tobie. To głupie, Harry, ale prawdziwe. Możesz zacząć się śmiać... Śmiech. Słyszę Twój śmiech! Wracacie. Już jest cicho, ale mi w głowie dudni Twój śmiech... ten, który kocham od kiedy pocieszałeś mnie po tym, jak Ron całował Lavender. Po co zostałam z nim w Skrzydle Szpitalnym kiedy zatruł się tym miodem? Może chciałam, żebyś był zazdrosny? Ale Ty martwiłeś się tylko o Ginny, Twoją dziewczynę. Ginny Potter, jak to głupkowato brzmi! Hermiona Potter. Może nawet lepiej. Weszliście do namiotu, a Ty już jesteś przy mnie i próbujesz dowiedzieć się co piszę. Może w przyszłości, Harry Potterze, mój Wybrańcu.
Ta, która zawsze będzie kochać.
Zawsze i na zawsze,
Twoja Hermiona


Harry wpatrywał się w list, po czym złożył go w kostkę i sięgnął po następny.
─ Napisała, że mnie kocha ─ wyszeptał. ─ Kilka miesięcy temu, napisała, że mnie kocha. A ja myślałem, że pisze do Rona... Kocha mój śmiech... Merlinie ─ dodał ze zgrozą, czytając już kolejny list.




Drogi Harry!
Właśnie jesteśmy w Muszelce. Wszystko mnie boli, Ron skacze wokół mnie, ale ja tego nie chcę. Bo chcę, abyś to Ty skakał wokół mnie. Ty idioto! Znowu tylko Ginny! Choć raz pozwól mi bym to ja była ofiarą, i byś to o mnie mógł się martwić jak o ukochaną osobę. O, Harry Potterze, nawet nie wiesz jak każdą wzmianką o Ginny rozcinasz moje serce. W tym momencie życzę jej, aby nie przeżyła. A wraz z nią i ja, za te życzenia... Wiem, jestem okropna, ale to tylko z miłości do Ciebie, Harry. Dlaczego Ty mnie nie zauważasz?
Zawsze i na zawsze, Twoja Hermiona



Harry!
To już mój czwarty list do Ciebie. List, którego prawdopodobnie nigdy nie dostaniesz. Akcja w Ministerstwie prawie udana. Prawie, bo lecieliśmy na smoku. Kiedy się przebierałam widziałam, jak na mnie patrzyliście; Ty i Ron. Ron tak łapczywie, jak na zdobycz, a Ty... mój bohaterze. Jak na księżniczkę. Widziałam, jak niemo mówisz „Ginny”. To boli, Harry, boli. Właśnie wszedłeś do mojej sypialni. Mówisz, że mam zejść na kolację. Ale ja nie chcę schodzić i oglądać jak martwisz się o Ginny, Twoją jedyną ukochaną. Ja chcę nią być, Harry! I wiedz, że nie przeczytasz mi nic przez ramię, bo właśnie próbujesz i obrywasz w nos. Cudowny nos...
Kocham Cię.
Przy Tobie na zawsze, Hermiona



Kochany!
Prawdę mówiąc boję się iść na bitwę. A co, jeżeli ja nie przeżyję? Albo, co gorsza, Ty? Mój drogi, ja wiem, że go pokonasz. Wierzę w Ciebie.
Zawsze i na zawsze,
Twoja Hermiona



Harry.
Wojna, bitwy, ciała... Tak pamiętam Hogwart sprzed całego dnia. Fred... nie mogę uwierzyć, Harry! Biedni Weasleyowie. Tak kochani, a tak skrzywdzeni... Widziałam Was. Ciebie i Ginny, jak całowaliście się na schodach. To smutne, mnie oddałeś Ronowi, a zająłeś się tą rudą idiotką. Ale wiem, że Ty nigdy nie poznasz moich uczuć, Harry. Zresztą pewnie nie chcesz ich poznać... Kto by chciał taką mądralę?
Zawsze i na zawsze,
Kocham!
Zawsze i na zawsze, Twoja Smutna Hermiona




Merlinie, Harry!
Jesteś bohaterem, czemu się nie cieszysz? Wojny nie ma od tygodnia, a Ty jesteś markotny. Ginny, głupia, nie zwraca na Ciebie uwagi, której niewątpliwie teraz potrzebujesz. Och, Harry! Czemu mnie nie widzisz?! Próbuję Cię rozbawić, cholerny Gryfonie, ale Ty mnie ignorujesz! Czy jestem Ci aż tak obojętna? Ja też cierpię, Harry. Cierpię w tym momencie przez Ciebie...
Mimo wszystko, Harry:
Zawsze i na zawsze, Twoja Hermiona




Kochany Harry!
To mój ósmy, ostatni list do Ciebie. Widzę, że nic nie wskóram, Ty mnie nie chcesz. Trudno. Wojny nie ma od miesiąca, Ty i George odsunęliście się od nas. Ty, odsunąłeś się ode mnie. To przykre. Uważam, że nie mam już nic do stracenia i dam Ci te listy i wyjadę. Już dzisiaj. Nie spalę się ze wstydu, kiedy Ty i inni będziecie się ze mnie śmiać. Dam Ci te listy na noc... bo nocą mnie już z Wami nie będzie. Jadę do Miami na zawsze. Ale wiedz, że Ty zawsze będziesz miał swoje stałe miejsce w moim sercu. Może kiedyś i ja zamieszkam w Twym?... Marzenia.
Zawsze i na zawsze,
Kocham Cię, Twoja Hermiona

.♥.♥.♥.


Harry, ubrany w jeansy i t-shirt stał przed „Norą” i tupał nogami. Ta noc była zimna. Bardzo zimna. Jego zegarek wybił północ, Hermiona jeszcze się nie zjawiła, aby teleportować się do Ameryki. Kiedy tylko usłyszał cichy pisk, schował się za drzewem i obserwował jak smutna Hermiona zamyka za sobą drzwi i wyciąga kufer na środek podwórka.
─ Żegnaj, Harry ─ wyszeptała płaczliwie, zerkając w stronę jego okna. ─ Pamiętaj: Zawsze i na zawsze, twoja Hermiona ─ dodała cicho, bardzo cicho.
Po jej policzkach poleciały łzy. Harry wyszedł zza drzewa, stanął prosto i spojrzał w jej stronę; nie zauważyła go, tylko chwyciła rączkę kufra, zacisnęła powieki i już chciała się teleportować, kiedy on powiedział:
─ Zawsze i na zawsze, twój Harry.
Księżyc oświetlał ich twarze, a dom Weasleyów dawał przyjemny cień. Chłodny wiatr muskał ich czerwone policzki. Jedno patrzyło drugiemu w oczy. Głęboko. Harry wyciągnął do niej rękę, a ta niepewnie podeszła do niego i chwyciła jego ciepłą dłoń. Harry splótł swoje palce z jej i uśmiechnął się lekko.
Zaczęli iść w blasku księżyca pod chłodny wiaterek, w stronę oddalonego o kilka kilometrów jeziora. Gdy w końcu się przy nim znaleźli, Harry usiadł na ziemi, tuż przy brzegu, nie puszczając jej małej dłoni. Hermiona zajęła miejsce obok niego. Jedną ręką ściągnęła balerinki ze stóp i zanurzyła je w zimnej wodzie. Harry zrobił to samo.
Siedzieli tak, wpatrując się w wielki księżyc naprzeciwko nich, który świecił niczym olbrzymia żarówka energooszczędna w mugolskim salonie. Harry przysunął ją bliżej siebie, a ich dłonie nadal były ze sobą splecione. Spojrzeli na siebie. Przymknęli powieki, ale nie do końca, by móc obserwować drugie. Ich twarze zbliżały się do siebie z każdym lekkim podmuchem zimnego wiatru.
Harry'emu przewróciło się coś w brzuchu, kiedy dotknął jej ciepłych warg. Momentalnie przed oczami stanął mu jej obraz. Obraz uśmiechniętej Hermiony. Pogłębił pocałunek i uśmiechnął się, kiedy jej język wtargnął do jego ust. Całowali się kilka minut, na tle srebrzystego księżyca.
─ Smakujesz truskawkami ─ powiedział cicho, kiedy odsunęli się do siebie.
─ A ty miętą.
Zaśmiali się cicho, a po chwili znów tkwili w pocałunku, który przerwała gwałtownie Hermiona. Zaniepokojony Harry spojrzał na nią znad swoich okularów.
─ Co to znaczy, Harry? ─ spytała cicho, gapiąc się w księżyc. ─ Jeżeli chciałeś się nade mną zlitować, pobawić przez tydzień i zostawić, to wiedz, że ja...
─ Zawsze i na zawsze, twój Harry ─ wszedł jej w słowo, delikatnie gładząc ją po policzku.
Hermiona uśmiechnęła się lekko i przytuliła do Harry'ego. Razem siedzieli ze stopami w wodzie i wpatrując się w księżyc, dopóki ten nie zamienił się na jasne słońce...

.♥.♥.♥.


Hermiona weszła do Trzech Mioteł i od razu podeszła do stolika pod ścianą. Jej ruda koleżanka wstała i uściskała ją serdecznie, uśmiechając się szczerze.
─ Cieszę się, że cię widzę, Ginny ─ powiedziała Hermiona, siadając na swoje miejsce.
─ Ja też, Hermiono ─ zapewniła ją Ginny. ─ To... Co u was?
─ Nadal nie wybaczam sobie, że ci go odebrałam ─ szepnęła zmieszana Hermiona.
Ginny zaśmiała się cicho.
─ Proszę! ─ zachichotała. ─ Ja i Harry pomyliliśmy się. To było tylko zauroczenie, nie prawdziwa, wielka miłość, jak to ją nazywaliśmy. To jest pomiędzy wami, Herm.
─ I pomiędzy tobą, a Severusem ─ dodała Hermiona, poruszając sugestywnie brwiami.
Ginny spiekła raka.
─ Ja... no wiesz, Herm. Wiesz, jak to bywa ─ wyjąkała.
─ Nie, nie wiem, bo nigdy nie zakochałam się w wielkim nietoperzu, starszym o dwadzieścia jeden lat. W dodatku moim nauczycielu.
Ginny uśmiechnęła się kpiąco.
─ Och, bardzo zabawne. Humor Harry'ego ─ warknęła.
─ A ty zamieniasz się w mniejszą wersję Snape'a ─ odgryzła się Hermiona. ─ Tak w sumie... ─ zaczęła po wypiciu kawy ─ to nawet nie wiem, jak zaczął się wasz związek.
Ginny uniosła brwi.
─ Pomagałam mu w eliksirach, bo tak kazała McGonagall... ─ zaczęła opowieść Ginny. ─ No i stało się. Po trzech tygodniach wylądowaliśmy w łóżku, później ustaliliśmy, że to tylko seks, nic więcej i tak jakoś się stało... tak to się potoczyło, i teraz jesteśmy małżeństwem od dwóch lat. A z wami, jak było, pani Potter od lat trzech?
─ No wiesz... Magicznie ─ odpowiedziała tajemniczo Hermiona. ─ Lepiej leć, zaraz Snape przyśle tutaj patronusa, że nie radzi sobie z Eluną.
Ginny prychnęła.
─ Eluna! ─ warknęła. ─ Co mu nie pasowało w Lunie? Chciał tą głupią Eileen, a teraz ma, Elunę! Warczy na mnie, gacek wielkouch, że wybrałam dziecku chore imię! ─ gderała.
─ Och nie... czy ty przypadkiem znów nie jesteś w ciąży?
─ Drugi miesiąc ─ burknęła Ginny. ─ Żadnego Tuperta nie będzie! ─ warknęła, wstając.
─ Kogo?
─ „To będzie Tom!” ─ zaczęła przedrzeźniać własnego męża, robiąc przy tym miny godne klaunów. ─ „Tom, Tom, mój Mroczny Tom!” Jakby Voldemorta mu było w całym życiu mało! To będzie Rupert Fred Snape i jemu nic do tego!
─ Ale jest ojcem.
─ Kij i z tobą, dam sobie radę sama ─ obruszyła się Ginny i wyszła z knajpki.
Hermiona teleportowała się do salonu swojego domu i położyła się na kanapie, obok dwuletniego syna i jego taty, którzy smacznie spali.
─ Cześć, kochanie ─ wyszeptał Harry i pocałował ją w policzek. ─ Jak tam gderanie Ginny?
─ Normalnie. Jak tam dzień z Jamesem?
─ Dobrze. Jutro ty idziesz do Biura Aurorów, ja zostaję z synem ─ zaśmiał się cicho.
Hermiona pokręciła głową, wstała z kanapy, podeszła do szafki pod mugolskim telewizorem i wyjęła z niej pudełeczko. Usiadła obok Harry'ego i podała mu je bez słowa.
─ Co to? ─ zapytał.
─ Otwórz.
Harry otworzył pudełeczko i wyjął z niego małą czapeczkę w barwy Gryffindoru.
─ To...
─ Miesiąc ─ dodała.
Harry pocałował ją w dekolt, a następnie w usta, po czym zaczął jeździć palcem po jej płaskim brzuchu.
─ Zawsze i na zawsze ─ wyszeptali równo.
─ Twój Harry...
─ Twoja Hermiona.
Przytuleni do siebie obserwowali synka ze szczęściem i dumą. Hermiona nigdy nie mogła uwierzyć, że za sprawą listów i on wyjawił do niej swoje uczucia. W wieku dwudziestu dwóch lat była szczęśliwą matką syna, mającą drugie dziecko w drodze i kochającego, cudownego męża u boku, a także oddanych przyjaciół. Czego mogła chcieć więcej?





Hej! A oto druga miniaturka, w oczekiwaniu na rozdział. Niestety, ale Aranel nadal nie oddaje rozdziału, więc... łapcie miniaturę! Może ją już czytaliście? Na blogu autorstwa Cat? Tak, to ta miniaturka. Moja 11-letnia kuzynka, Ela, znana w blogsferze jako Cat, przyjechała do mnie na całe wakacje. I używała mojego laptopa. Pisała swą miniaturkę, ja swoją i obydwie miały tytuł "Miniaturka", tylko jej z małej :D No i się pomyliła, a przy okazji pogrzebała i sobie i mi w bloggerze :3 Ale post z jej bloga (tematyka-potterowska.blogspot.com) zniknął i już wkrótce opublikuje ona swoją pierwszą prawdziwą miniaturkę... Sevmione :D Zapraszam do niej i na mój drugi blog, który, mam nadzieję, wam się spodoba :D Łapcie linka {LINK} i wpadajcie :)) Och, i nie zapomnijcie komentować ! Rozdział już wkrótce :)




7 komentarzy:

  1. Super mini!!! Kocham ją. Hermi chciała być agresywna wobec Ginny... Zadziwiłaś mnie tym. Gin i Snape- lubię tą parę.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny,
    Dama Blackowa
    w-cieniu-magii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta miniaturka jest kochana *o* taka słodziusia...
    Harry to tłok, skoro nie zobaczył, że Hermiona jest w nim zakochana. Z drugiej strony okoliczności były niesprzyjające, więc wybaczam mu cymbalstwo.
    Te listy... Miodziuś! I malinka, a co!
    Ginny i Snape? Nie powiem, oryginalnie. Jednak moja wyobraźnia w tym momencie nie jest w stanie wyobrazić ich sobie... Spróbuję później XD
    Ta miniaturka jest miłą odmianą od myślenia o kupce książek i prac domowych czychających, by ukraść mi kilka godzin życia. Najgorsze jest to, że czeka mnie sprawdzian... Nie, koniec użalania się, czas na ocenę:
    2/10
    (Nie no, 10/10, żartowałam XD jeśli ci serduchu w tamtym momencie stanęło, to nie mów, że przeze mnie c: )
    Końcówka ogólnie jest awww ❤ kilo cukru XDDDD ❤
    Pozdrów Elę/Cat c;
    A teraz ja pozdrawiam Ciebię i wenę ❤
    Buziaki?
    Feltson
    accio-love-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ginnny i Snape? Nie spodziewałam się tego xD jeszcze nie wiem czy mi się to podoba, ale było zabawnie :D
    Świetna miniaturka :D taka słodko-gorzka, ale bardziej słodka xD no i super pomysł z listami :D Hermiona i Harry przemawiają do mnie dużo bardziej niż Hermiona i Ron. Cieszę się jednak, że nie zrobiłaś z Rona psychopaty, co często się zdarza, kiedy Hermiona jest z kimś innym xd
    Obiecałam że jestem w tym tygodniu i jestem ;) trochę spóźniona, ale jednak ;) wieczorkiem postaram się skomentować rozdziały ;)
    Całusy,
    Ciocia Bella ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo spodobało mi się tu...Ginny i Snape. Ponieważ nie ma dużo tekstów tego typu najczęściej Ginny jest z Zabinim.
    Te listy są urocze...
    Hermiona naprawdę mocno zawirowała Harrym że się otrząsnął...
    Szkoda, że jednak nie było sceny bitki Hermiony i Ginny XD
    Harry i Hermiona i takie piękne zakończenie...uroczę i takie kochane.
    A zakończone mega a zwłaszcza imionka...
    Pozdrawiam,
    Beca

    PS.Zapraszam na nowy rozdział http://szukam-milosci.blogspot.com/2015/08/vpsychiatra-szuka-odpowiedzi-na-pytanie.html?showComment=1441381169121#c1448400622513734500

    OdpowiedzUsuń
  6. 55 year-old Tax Accountant Arlyne Edmundson, hailing from Cowansville enjoys watching movies like "Sound of Fury, The" and Skydiving. Took a trip to Birthplace of Jesus: Church of the Nativity and the Pilgrimage Route and drives a Duesenberg Model SJ Convertible Coupe. strona tutaj

    OdpowiedzUsuń