niedziela, 25 września 2016

ROZDZIAŁ PIERWSZY



Harry westchnął, zirytowany zachowaniem przyjaciół. Profesor Dumbledore skończył właśnie swoją przemowę, a stoły w Wielkiej Sali ugięły się pod ciężarem rozmaitego jedzenia; od wytwornych pieczeni, do zwykłych grzanek. Harry wlał sobie do pucharu soku z dyni i wypił go duszkiem. Gdy odstawił puchar na stół, ponownie nachylił się do trójki przyjaciół, przerywając im jedzenie.
― On naprawdę coś knuje! ― szepnął gorączkowo. ― Hermiono, widziałaś przecież...
― Mówiłam, że nie jestem pewna, co widziałam ― przerwała mu Hermiona, zamykając książkę od transmutacji. ― Harry, nie uważasz, że panikujesz?
Harry prychnął.
― Tak, a Malfoy kupował sobie szafę do pokoju! ― warknął, gwałtownie odwracając się od Hermiony, zawiedziony tym, że nawet ona mu nie wierzy.
― Borgin i Burkes to dziwne miejsce i Draco do niego pasuje ― wtrącił Ron z ustami pełnymi pieczonych ziemniaków.
Hermiona spojrzała zniesmaczona na swojego przyjaciela i nałożyła sobie na talerz naleśniki.
Harry zajął się dziobaniem widelcem kotleta z kurczaka, jakby ten był winien całemu złu tego świata. Parę dni temu widział na ulicy Pokątnej Dracona Malfoya, który spotkał się w sklepie Borgina i Burkesa z paroma Śmierciożercami. Harry zaczął podejrzewać, że Ślizgon dołączył do grona popleczników Czarnego Pana. Uważał, że to bardzo prawdopodobne, w końcu znaczna cześć rodziny blondyna była sługami Lorda Voldemorta od wielu, wielu lat. Niektórzy, chociażby Bellatrix i Rudolf Lestrange, dali się za niego zamknąć w Azkabanie na wiele, wiele lat. Harry był zgorszony postawą przyjaciół; przecież też widzieli Malfoya w tym sklepie! Czemu żadne z nich mu nie uwierzyło? Lub chociaż nie uznało jego teorii o wstąpieniu Dracona w szeregi armii Voldemorta za prawdopodobną? Miał nadzieję, że poprze go chociaż Hermiona.
Zastanawiał się nawet, czy nie zacząć roztrząsać tematu Draco na następnym zebraniu Zakonu Feniksa w Norze, lecz zrezygnował z tego pomysłu wiedząc, że skoro nawet przyjaciele nie chcieli w to uwierzyć, dorośli członkowie Zakonu, ze Snapem na czele, wyśmieją go i zaczną się o niego martwić jeszcze bardziej. Uznają to za paranoję. Jednak Harry był pewny siebie. Wyłączył się ze wszelkich rozmów, Seamusa i Deana zbywając jakimś niezrozumiałym słowem, i zaczął w głowie wymyślać plan. Miał zamiar dowiedzieć się, czy młody Malfoy ma na lewym przedramieniu wypalony Mroczny Znak, czy nie. Był w szkole zaledwie parę godzin, a sprawa z Malfoyem stała się już jego priorytetem, celem na nadchodzący szósty rok.
Z rozmyślań wyrwało go potrząsanie za ramię.
― Wszystko gra?  ― zapytał Ron, zbliżając swoją podłużną twarz tak blisko Harry'ego, że ten był w stanie policzyć biegi na wąskim nosie przyjaciela.
― Zabieraj paszczę ― mruknął Harry i wstał.
― Wyglądałeś jak skonfundowany ― zarechotał Ron, kiedy przekroczyli próg Wielkiej Sali. ― Byłeś tak zamyślony, że nie zauważyłeś, jak podeszła do nas McGonagall.
Harry potrząsnął głową.
― Co mówiła?
Ron rozejrzał się po pustym korytarzu i nachylił w stronę Harry'ego.
― Spotkanie Zakonu Feniksa odbędzie się trzeciego września, o siedemnastej ― szepnął Ron, niemal niesłyszalnie. ― Dumbledore będzie rozdzielał zadania uczniom ― dodał, nieco głośniej. ― Jestem ciekawy co ja dostanę, może będę musiał zdobyć zaufanie jakiejś ładnej Krukonki?
Harry wykrzywił usta w krzywym uśmiechu wyrażającym powątpiewanie.
― Stary, warto marzyć! ― warknął Ron i podał hasło Grubej Damie.

Wracam!! Z nową historią, mam nadzieję, lepszą! Rozdziały będą pojawiać się mniej-więcej dwa razy w miesiącu, wszelkich informacji na ten temat szukajcie na moim drugim blogu, blogu informacyjnym! :) KLIKNIJ OK: OOOOO

2 komentarze:

  1. Wróciłaś, jej ❤
    Coś czuję, że ta historia będzie o niebo lepsza niż poprzednia (żyje pan Malfoy, żyje pan Malfoy – przepraszam, musiałam) i najprawdopodobniej będzie kanoniczna... Feltson lubić kanon :D
    Pierwszy rozdział ciut krótki, ale na przywitanie i powrót nie wymagam od ciebie zbyt wiele :3
    Pozdrawiam cieplutko,
    Feltson

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :)
    Jako true fan HP musiałam przeczytać i zobaczyć, co się tutaj zadziało. Przyznam, że zaczyna się bez fajerwerków. Bardzo kanoniczna scena, żadnych nowości. Na razie spoko, wszystko musi się rozwinąć, nie? :) Szósta część to moja ulubiona i prawdę mówiąc, nie spotkałam się chyba jeszcze, by ktoś właśnie w tej części osadzał ff. Ja przynajmniej nie zetknęłam się z takim.
    Fajnie piszesz, masz lekki styl, jeżyk też jest w porządku. Kuje mnie w oczy tylko brak akapitów. Zastanów się, czy jednak ich nie dodać na przyszłość. Zauważyłam jeden błąd, który mocno rzucił mi się w oczy, tzn. powtórzenie gdzieś na początku "od wielu, wielu lat", a w następnej linijce "na wiele, wiele lat". Sugeruję, by jakoś zastąpić ten zwrot innym. :)
    Mam nadzieję, że masz fajny pomysł na fabułę, bo, będąc całkowicie szczera, jest cała masa HPff i trzeba być geniuszem, by wymyślić coś, czego jeszcze nie było, coś mega mega.

    Z chęcią wpadnę i przeczytam kolejny rozdział. Jeżeli powiadomisz mnię o publikacji, na pewno nie zapomnę wpaść. :)

    Chciałabym Cię także serdecznie zachęcić do wejścia na moje opowiadanie i do zostawienia jakiejś opinii. Dzięki z góry.

    Pozdrawiam! xx
    OCZY w OGNIU

    OdpowiedzUsuń